Wpisy archiwalne w kategorii
50km-100km
| Dystans całkowity: | 11767.44 km (w terenie 3136.00 km; 26.65%) |
| Czas w ruchu: | 511:33 |
| Średnia prędkość: | 23.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 187 |
| Średnio na aktywność: | 62.93 km i 2h 44m |
| Więcej statystyk | |
Lędziny z Majkiem
Poniedziałek, 24 sierpnia 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 56.51 | Km teren: | 30.00 | Czas: | 02:24 | km/h: | 23.55 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Jak za dawnych dobrych czasów (rok temu:P) wybraliśmy się z Majkiem na rower. Pojechaliśmy do sentymentalnego nam miejsca, na górę Klemensa do Lędzin, tam gdzie zrobiliśmy naszą pierwszą wspólną 50-tkę :D. Najpierw podjechałem po Majka do Mysłowic, potem on prowadził nas mysłowickimi lasami na ulicę Beskidzką, skąd zjechaliśmy na rowerową trasę 101 do Lędzin. Powrót już tylko tą 101-ką, przez Murcki i Sztauwajery. Przed Doliną 3 Stawów wyprzedził nas koleś, Majk ku mojej radości pognał za nim :D wyprzedziliśmy my go, potem on znów nas, potem już sam go wyprzedziłem bo niezłe tempo nadawał, ale odjechałem mu :) później jak się zatrzymałem poczekać na Majka to ten wymiatacz krzyknął: "ładnie". Fajne to było :P. No a Majk ma dużo lepszą forme niż mówi, hehe, choć pewnie będzie dziś umierać :).
Góry ponownie :)
Środa, 12 sierpnia 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 53.02 | Km teren: | 40.00 | Czas: | 04:18 | km/h: | 12.33 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Tym razem wybraliśmy sie we 3 na wycieczkę - Mati, Oskar i ja. Planowaliśmy 2-dniowy wypad, jednak pogoda uniemożliwiła nam to. Ponownie podjechaliśmy pociągiem do Ustronia, jednak stamtąd kierowaliśmy się w przeciwnym kierunku od Równicy, na Czatnorię Małą. Prowadziła na nią "bardzio trudna trasa górska" :). Następnie pnęliśmy się dalej w górę na Wielką Czantorię.

taka trudna trasa, że mieliśmy pasażerów na gapę :P




Dalej jechaliśmy szlakiem granicznym, w przez Soszów, w kierunku Wielkiego Stożka.

Po drodze Oskarowi zaczęły nawalać przerzutki. Ale jakoś uporaliśmy się z tym problemem.

Następnym etapem podróży była Przełęcz Kubalonka. Szlak był wąski i bardzo kamienisty i prowadził w dół. Mati jechał nim jak poje... szalony. Wogóle ten człowiek chyba nie ma hamulców :D.

ale żeśmy pozy strzelili :D


W pewnym momencie Mati uciekł nam, a my z Oskarem zjechaliśmy z trasy. Na szczęście był zasięg w telefonie i szybko się odnaleźliśmy. Jednak musielśmy zaliczyć dodatkowo ciężki podjazd. Wjechaliśmy w końcu na Kubalonkę i już do końca zjeżdżaliśmy asfaltem w dół :). Najpierw na Stecówkę, potem dalej w kierunku Istebnej... co okazało się pomyłką. Trzeba było się wracać z powrotem (pod górę) w okolice Stecówki.

No i niestety w tym momencie złapała nas ulewa.
na tym zdjęciu cieszymy japy na widok zbliżającego się deszczu :D

Nie pozostało nam nic innego jak kontynuowanie zjazdu w kierunku Wisły. Na dole zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu i zastanawialśmy się co dalej. Mieliśmy 2 opcje: jechać przez Salmopol do Szczyrku i na Magurę gdzie mielśmy nocować lub zjechać dalej do Wisły na pociąg. Jako, że do Szczurku był kawał drogi, my byliśmy przemoczeni do suchej nitki, a pogoda niesprzyjająca, wybraliśmy drugą opcje. W Wiśle zjedliśmy i wysuszyliśmy się w naleśnikarni (całe szczęście, że byliśmy spakowani na 2 dni) i poczekaliśmy na pociąg.

taka trudna trasa, że mieliśmy pasażerów na gapę :P




Dalej jechaliśmy szlakiem granicznym, w przez Soszów, w kierunku Wielkiego Stożka.

Po drodze Oskarowi zaczęły nawalać przerzutki. Ale jakoś uporaliśmy się z tym problemem.

Następnym etapem podróży była Przełęcz Kubalonka. Szlak był wąski i bardzo kamienisty i prowadził w dół. Mati jechał nim jak poje... szalony. Wogóle ten człowiek chyba nie ma hamulców :D.

ale żeśmy pozy strzelili :D


W pewnym momencie Mati uciekł nam, a my z Oskarem zjechaliśmy z trasy. Na szczęście był zasięg w telefonie i szybko się odnaleźliśmy. Jednak musielśmy zaliczyć dodatkowo ciężki podjazd. Wjechaliśmy w końcu na Kubalonkę i już do końca zjeżdżaliśmy asfaltem w dół :). Najpierw na Stecówkę, potem dalej w kierunku Istebnej... co okazało się pomyłką. Trzeba było się wracać z powrotem (pod górę) w okolice Stecówki.

No i niestety w tym momencie złapała nas ulewa.
na tym zdjęciu cieszymy japy na widok zbliżającego się deszczu :D

Nie pozostało nam nic innego jak kontynuowanie zjazdu w kierunku Wisły. Na dole zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu i zastanawialśmy się co dalej. Mieliśmy 2 opcje: jechać przez Salmopol do Szczyrku i na Magurę gdzie mielśmy nocować lub zjechać dalej do Wisły na pociąg. Jako, że do Szczurku był kawał drogi, my byliśmy przemoczeni do suchej nitki, a pogoda niesprzyjająca, wybraliśmy drugą opcje. W Wiśle zjedliśmy i wysuszyliśmy się w naleśnikarni (całe szczęście, że byliśmy spakowani na 2 dni) i poczekaliśmy na pociąg.
Góry :)
Piątek, 31 lipca 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 61.73 | Km teren: | 30.00 | Czas: | 03:53 | km/h: | 15.90 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z Oskarem postanowiliśmy zdobyć dzisiaj Równicę i pokręcić się po pobliskich szlakach. Pociągiem o 7.04 podjechaliśmy do Ustronia Uzdrowisko, skąd ruszyliśmy asfaltowym podjazdem na Równicę. Lajtowo poszło, choć myślałem, że będzie ciężko.
zasłaniam swoją klatą wyciąg na Czantorii :P

następnie już terenowym podjazdem na sam szczyt Równicy.
tutaj Oskar popierdala pod górę

Stamtąd cofnęliśmy się kawałek i niebieskim szlakiem kierowaliśmy się na Orłową. Szlak w tym miejscu, a w zasadzie aż do Salmopola, był bardzo ciężki: bardzo wymagajace podjazdy i strome zjazdy, a na drodze w pałę kamieni i korzeni. Póki co jakoś dawaliśmy radę, choć ja w jednym miejscu pchałem rower pierwszy raz w życiu :P.


Niestety w pewnym momencie zgubliśmy szlak, a naszym oczom ukazał się podjazd nie do przejechania, trzeba było pchać rowery :(.

Na górze na szczęście wróciliśmy na szlak, jednak musieliśmy się cofnąć żeby zaliczyć Orłową, gdzie w Chacie zrobiliśmy przerwę na posiłek.

Następnie ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem na Trzy Kopce po drodze podziwiając widoki.



Z Trzech Kopców kierowaliśmy się tym razem żółtym szlakiem na Przełęcz Salmopolską. Na tym odcinku znów kilka razy pchaliśmy lub nieśliśmy nasze koła. Do tego ktoś nieustannie rzucał nam kłody pod nogi :)


W końcu udało się nam wyjechać na asflatową drogę na Salmopol, którą się udaliśmy w górę i po chwili osiągnęliśmy ten szczyt.

Zjeżdżając z Salmopolu wreszcie mieliśmy okazję rozwinąć prędkość ponad 20km/h :D. Ja osiągnąłem tam 68km/h, o 2 mniej niż mój rekordzik. Zjeżdżalismy w kierunku Szczyrku, następnie kierowalismy sie ulicą na Żywiec, gdzie zdążyliśmy akurat na pociąg o 17.30. Niestety w pociągu ostatni wagon, przeznaczony dla większych bagaży i rowerów, był zajęty przez sporą grupkę "młodzieży", więc musieliśmy się gnieść z 3 rowerami (jeszcze jeden spoko ziomek z Częstochowy się dołączył:D) w przejściu między przedziałami. Ale fajnie było :P. Powrót do domu gdzieś przed 20. Było zajebiście, ale współczuję Oskarowi, że musiał jeszcze na noc do roboty iść :(.
zasłaniam swoją klatą wyciąg na Czantorii :P

następnie już terenowym podjazdem na sam szczyt Równicy.
tutaj Oskar popierdala pod górę

Stamtąd cofnęliśmy się kawałek i niebieskim szlakiem kierowaliśmy się na Orłową. Szlak w tym miejscu, a w zasadzie aż do Salmopola, był bardzo ciężki: bardzo wymagajace podjazdy i strome zjazdy, a na drodze w pałę kamieni i korzeni. Póki co jakoś dawaliśmy radę, choć ja w jednym miejscu pchałem rower pierwszy raz w życiu :P.


Niestety w pewnym momencie zgubliśmy szlak, a naszym oczom ukazał się podjazd nie do przejechania, trzeba było pchać rowery :(.

Na górze na szczęście wróciliśmy na szlak, jednak musieliśmy się cofnąć żeby zaliczyć Orłową, gdzie w Chacie zrobiliśmy przerwę na posiłek.

Następnie ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem na Trzy Kopce po drodze podziwiając widoki.



Z Trzech Kopców kierowaliśmy się tym razem żółtym szlakiem na Przełęcz Salmopolską. Na tym odcinku znów kilka razy pchaliśmy lub nieśliśmy nasze koła. Do tego ktoś nieustannie rzucał nam kłody pod nogi :)


W końcu udało się nam wyjechać na asflatową drogę na Salmopol, którą się udaliśmy w górę i po chwili osiągnęliśmy ten szczyt.

Zjeżdżając z Salmopolu wreszcie mieliśmy okazję rozwinąć prędkość ponad 20km/h :D. Ja osiągnąłem tam 68km/h, o 2 mniej niż mój rekordzik. Zjeżdżalismy w kierunku Szczyrku, następnie kierowalismy sie ulicą na Żywiec, gdzie zdążyliśmy akurat na pociąg o 17.30. Niestety w pociągu ostatni wagon, przeznaczony dla większych bagaży i rowerów, był zajęty przez sporą grupkę "młodzieży", więc musieliśmy się gnieść z 3 rowerami (jeszcze jeden spoko ziomek z Częstochowy się dołączył:D) w przejściu między przedziałami. Ale fajnie było :P. Powrót do domu gdzieś przed 20. Było zajebiście, ale współczuję Oskarowi, że musiał jeszcze na noc do roboty iść :(.
Lędziny - góra św. Klemensa
Poniedziałek, 6 lipca 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 63.29 | Km teren: | 40.00 | Czas: | 02:44 | km/h: | 23.15 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Z Piotrkiem, kumplem z liceum, zdziwiłem się gdy zaproponował mi wspólny wypad :D rano gdy wyciągnąłem rower okazało się, że mam flaka w tylnim kole (kawałek szkła był w oponie), szybka wymiana dętki, ale z hamulcami było coś nie halo, więc do serwisu na chwilę pojechaliśmy, potem się musieliśmy wrócić na skrzyżowanie gdzie zostawiłem zakrętkę od wentylu hehe, po drodze jeszcze spotkaliśmy Jasia z liceum :) do Lędzin stadnardowo - trasą 101, na górze św. Klemensa krótka pogawędka ze starszym rowerzystą, następnie powrót tą samą trasą.
miała być Pszczyna, wyszło Orzesze
Sobota, 27 czerwca 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 81.73 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 03:15 | km/h: | 25.15 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miała jechać większa ekipa do Pszczyny, jednak z braku pogody nic z tego nie wyszło. Postanowiliśmy z Kamilem, że pojedziemy do koleżanki Marioli do Orzesza i ją wyciągniemy na rower. Cały dzień lekko padało, czasami mocniej polało, ale że było w miarę ciepło, jechało się całkiem przyjemnie. Najpierw pojechałem na Halembę do Rudy Śląskiej zgarnąć Kamila. Jechałem asfaltem, bo w lesie mokro. Później razem z Kamilem kierowaliśmy się na południe cały czas główną drogą do Orzesza. Na miejscu trochę posiedzieliśmy i wysuszyliśmy się. O dziwo udało się wyciągnąć Mariolę na rower. Pojechaliśmy pozwiedzać Jaśkowice (dzielnica Orzesza). Powrót tak samo.
Gliwicka Masa Krytyczna
Piątek, 5 czerwca 2009 Kategoria 50km-100km, w towarzystwie
| Km: | 85.90 | Km teren: | 15.00 | Czas: | 04:30 | km/h: | 19.09 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
o 15.30 miałby wyjazd, ale Oskar się gramolił z obiadem, więc wystartowaliśmy o 16, trasa taka jak miesięc temu, przez Ligotę, Halembę, Makoszowy, na ul. Pszczyńskiej przed Gliwicami remont cały czas trwa, ale udało się nam przez teren budowy przejechać i ledwo zdążyliśmy na masę (3 minuty przed startem :D), nie znam Gliwic więc nie wiem jak jechaliśmy, po imprezie podjechaliśmy do Biedronki się posilić (godzina zleciała :D), powrót miastami, po ciemku, pare razy błądziliśmy, w końcu nie wiem jakim cudem, ale trafiliśmy na Załęże, myślałem, że zupełnie z innej strony przyjedziemy :)
na oko trochę ponad 100 osób było

rowerki :)
na oko trochę ponad 100 osób było

rowerki :)
Zamek Lipowiec
Sobota, 16 maja 2009 Kategoria 50km-100km, completely alone
| Km: | 93.63 | Km teren: | 5.00 | Czas: | 03:54 | km/h: | 24.01 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Planowałem jechać do Chrzanowa, jednak któryś ze śląskich bikerów ostatnio dodał wycieczkę do zamku Lipowiec, więc sprawdziłem gdzie on się znajduje, i okzało się że tylko 10km od Chrzanowa :) Jechałem krajową 79 do Chrzanowa, później odbiłem na południe i już na miejscu. Ciężki podjazd, 3zł za wejście i mogłem zwiedzać. Fajny zamek, w środku dyby :D, jakieś stare narzędzia, straszne korytarze :P i wieża. Powrót tak samo, z tym wyjątkiem, że zaczęło padać i mocno wzmógł się wiatr. Ehhh masakrycznie się jechało.
rynek w Chrzanowie

zamek Lipowiec

nie zmieścił się do dybów :P

widok z wieży

wnętrze zamku
rynek w Chrzanowie

zamek Lipowiec

nie zmieścił się do dybów :P

widok z wieży

wnętrze zamku
święcenie roweru :D oraz "masa" gliwicka
Piątek, 1 maja 2009 Kategoria 50km-100km, completely alone
| Km: | 88.02 | Km teren: | 20.00 | Czas: | 03:37 | km/h: | 24.34 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Najpierw pojechałem na Załęską Hałdę na mszę św. dla rowerzystów, na oko zebrała się niecała setka fanów 2 kółek, po mszy ksiądz święcił rowerki, teraz na drodze nic mi nie grozi :D. Potem wróciłem do domu na obiad i ruszyłem do Gliwic na masę krytyczną, jechałem znaną mi drogą, przez Sztauwajery, Ligotę, Panewniki, lasem na Halembę, lasem na Makoszowy i ul. Pszczyńską do Gliwic. Niestety ta ulica byla w remoncie i wyrzuciło mnie to jakiejś wsi Bojków. Objazd nie był w żaden sposób oznakowany więc jechałem na czuja, niestety do centrum Gliwic trafiłem za późno i nie pozostało mi nic innego niż powrót. Nie chciałem wracać przez te wsie, więc jechałem miastami za oznakowaniem do Katowic.
przed mszą

święcenie
przed mszą

święcenie
Dziećkowice
Sobota, 18 kwietnia 2009 Kategoria 50km-100km, completely alone
| Km: | 53.83 | Km teren: | 10.00 | Czas: | 02:02 | km/h: | 26.47 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
trasa taka jak 6 kwietnia, ciężka walka z wiatrem dzisiaj była, warte odnotowania jest też to, że prawie wpadłbym na ciężarówkę którą prowadziła ślepa baba, dobrze że hamulce mam sprawne :)
góra św. Klemensa
Środa, 15 kwietnia 2009 Kategoria 50km-100km, completely alone
| Km: | 72.74 | Km teren: | 35.00 | Czas: | 03:12 | km/h: | 22.73 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | °C | HRmax: | HRavg | ||
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Sprzęt: Author Basic | Aktywność: Jazda na rowerze | ||
Miała być dzisiaj wycieczka grupowa do Lędzin, ale tylko Kamil był chętny, do tego on chciał pojeździć z Ciamajdą po parku Chorzowskim. Przed wyjazdem dopompowując koło urwałem wentyl, co skończyło się wymianą dętki. Do tego oponę nałożyłem odwrotnie, a przerzutki coś nie chodziły tak jak powinny, więc zahaczyłem o serwis. Tam przy okazji wymienono mi linkę i osłonki do tylnej przerzutki. Teraz chodzi jak nowa :). W końcu dojechałem do parku, ale ziomkom coś nie bardzo się chciało jeździć więc pojechałem sobie sam do Lędzin, obczajoną już trasą przez Sztauwajery i las Murckowski. Dużo terenu, kilka ciężkich podjazdów, ostry wiatr niestety nie wynagrodziło mi nic, bo góry były ledwo widoczne :/, ale sama wycieczka bardzo fajna :)
kościółek św. Klemensa

gdzieś na trasie
kościółek św. Klemensa

gdzieś na trasie

